Historia jednego sms-a…

Gru 29

Rok 2007.

Końcówka września.

Noc, a na pewno późny wieczór.

Leżę w łóżku. 

I wysyłam „sms-a na dobranoc” do Siostry, która od tego dnia jest już w Poznaniu, bo za parę dni rozpoczyna studia. Odpisuje. 

I tak przez 9 kolejny lat, aż do dziś. 

Codziennie piszemy do siebie „sms-a na dobranoc”. Jedynym wyjątkiem są dni, kiedy śpimy razem w jednym miejscu – wtedy do siebie nie piszemy 😀

Sms zazwyczaj jest krótki (jednowyrazowy – słowotwórstwo level hard :D) i nawiązujący do kończącego się dnia. I zawsze zakończony buziakiem :* 

Taka historia… 

I niech trwa wiecznie 🙂 

 

 

Obecnie dzieje się jeszcze inna historia – historia jednej wiadomości…
Ale na razie trwa zbyt krótko, by o tym pisać. Zresztą, nie wiem, czy kiedykolwiek będę o tym pisać.
Choć mam nadzieję, że i ta „wiadomość” będzie wieczna… 

FACEBOOK

Jeden komentarz

  1. Karina /

    Takie małe rzeczy są piękne. Niby nic nie zmieniają, a znaczą tak wiele.

    http://zycbogiem.blogspot.com/

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi