Przejdź do treści

Kłamstwo i kara…

Dlaczego kłamiemy?

Przeczytałam kiedyś w jakimś artykule, albo książce historię matki, która opowiadała, że miała duże problemy ze swoimi dziećmi. Często ją oszukiwały, a ona się na nie złościła. Aż pewnego dnia wpadła na dobry pomysł i zamiast krzyczeć zapytała ich dlaczego to robią. Odpowiedziały, że kiedyś, gdy coś przeskrobały i ona się o tym dowiedziała, to tak bardzo się zdenerwowała na nich, że nie chciałyby nigdy więcej tego przeżyć. Dlatego za każdym kolejnym razem, gdy zrobią coś, co mogłoby się jej nie spodobać kłamią, że to nie one.

Zatem…
Zrobiłeś coś złego. Ktoś cię za to zmiesza z błotem. Nie chcesz się tak czuć, dlatego gdy następnym razem, coś pójdzie nie tak (a pójdzie, bo jesteś tylko człowiekiem i masz prawo do błędu), to kłamiesz, bo obawiasz się „kary”.

Pamiętam, że już w pierwszych dniach swojej pracy miałam sytuację, w której najzwyczajniej w świecie zostałam okłamana przez Ucznia. Pewnie rzecz normalna. Ale dla mnie, początkującego nauczyciela, niemiła bardziej niż by się mogło wydawać. Taki policzek na dzień dobry. Kasiu, jeśli myślałaś, że zmienisz świat, to pora się obudzić 😀

Dzieciak, który to zrobił w dodatku jest z mojej klasy. Zabolało bardziej…

Co mogłam zrobić?

– Nie zrobić nic. Czasem tak jest najłatwiej, ale to chyba najgorsze z rozwiązań.

– Ukarać. Np. napisać uwagę. Co by to dało? Pewnie nic, poza tym, że u tego Dzieciaka byłabym już spalona.

W moim odczuciu kara niewiele wnosi. Pokazuje jedynie komuś, że jego zachowanie nie spotkało się z aprobatą, ale nie daje wskazówek jak w takim razie zareagować następnym razem. Czyli wiesz, że to nie było dobre, ale nie wiesz dlaczego i jak sobie z tym radzić.

Swoją drogą o tym, że coś zrobiliśmy źle, myślę, że wiemy w jakiś 90% sytuacji. Mówi się „sumienia nie oszukasz”. I dobrze się mówi.

– Wyciągnąć konsekwencje. Choć w sumie słowo „wyciągnąć” jest raczej niepotrzebne. Konsekwencji nie trzeba wyciągać, one pojawiają się zawsze. Każde nasze działanie/decyzja niesie za sobą jakieś konsekwencje… Tutaj one były takie, że ja zaczęłam się zastanawiać, czy kiedyś w przyszłości będę potrafiła jeszcze zaufać temu Dzieciakowi.

Zatem potrzebowałam stworzyć sytuację, w której będę mogła dać tej Osobie kolejną szansę. Szansę na udowodnienie sobie jak i mi, że jednak potrafi działać uczciwie. Szanse dostała. Wykorzystała w pełni. Zdobyłam kolejnego cudownego Dzieciaka do swojej drużyny 🙂

 

Inna sytuacja…

Lekcja wfu. Klasowy turniej gry w siatkówkę 1×1.

Kamila (imię zmienione, by chronić prywatność moich Uczniów) po nieudanej akcji, w której traci punkt, kopie ze złością grzybek wyznaczający linię boiska. Od razu spogląda w moim kierunku, by sprawdzić, czy to widziałam. Widziałam. Natychmiast odwraca wzrok. Ma zaciśnięte usta. Widzę, że jest wkurzona. Tyle mi wystarczy, by stwierdzić, że Ona wie, że zrobiła źle. Zatem nie ma potrzeby bym w jakikolwiek sposób zwracała Jej uwagę. Kontroluję jedynie, czy naprawi swój błąd, gotowa powiedzieć „Kamila, postaw proszę grzybek na miejsce.” Nawet nie pamiętam, czy musiałam to mówić, czy sam od razu to zrobiła.

W każdym razie, po co kogoś krytykować jeśli widzisz, że on jest świadomy tego, że źle się zachował. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest okazanie mu wsparcia, czy pomocy w naprawie błędu. Przynajmniej ja tak uważam.

Dlatego też raczej nie wstawiam uwag.
I wcale nie jestem pewna, czy to dobrze…
Może zaburzam tym sposobem system jaki wypracowała sobie szkoła.
Może. Nie wiem.
Choć nawet jeśli, to i tak system ten wydaje mi się nieskuteczny. Szacuję, że jakieś 40% uczniów ma gdzieś, czy dostanie kolejną uwagę, czy nie. A w przypadku osób, do których jest niby skuteczny, to uważam, że kosztem ich osobowości – według mnie strach i manipulacja nie są dobrym sposobem motywowania, czy wymuszania zamiany zachowania…

I dość przykro jest słyszeć, że „to nasze jedyne narzędzie oddziaływania na tych Uczniów”. Narzędzie tak nieskuteczne, dla mnie może nawet trochę nieetyczne… Choć może to za mocne słowo.

W każdym razie nie chcę nikogo krytykować. Sama siedzę w tym systemie. I jedyne co, to próbuję zwrócić uwagę, że potrzeba nam zmian.
Teoretycznie – zmian systemu.
Praktycznie – zmian nastawienia… Do Ucznia. Do drugiego Człowieka w ogóle.

I tak sobie tylko głośno myślę…

I modlę się o odwagę działania…

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *