Rok 2007.
Końcówka września.
Noc, a na pewno późny wieczór.
Leżę w łóżku.
I wysyłam „sms-a na dobranoc” do Siostry, która od tego dnia jest już w Poznaniu, bo za parę dni rozpoczyna studia. Odpisuje.
I tak przez 9 kolejny lat, aż do dziś.
Codziennie piszemy do siebie „sms-a na dobranoc”. Jedynym wyjątkiem są dni, kiedy śpimy razem w jednym miejscu – wtedy do siebie nie piszemy 😀
Sms zazwyczaj jest krótki (jednowyrazowy – słowotwórstwo level hard :D) i nawiązujący do kończącego się dnia. I zawsze zakończony buziakiem :*
Taka historia…
I niech trwa wiecznie 🙂
Obecnie dzieje się jeszcze inna historia – historia jednej wiadomości…
Ale na razie trwa zbyt krótko, by o tym pisać. Zresztą, nie wiem, czy kiedykolwiek będę o tym pisać.
Choć mam nadzieję, że i ta „wiadomość” będzie wieczna…

Takie małe rzeczy są piękne. Niby nic nie zmieniają, a znaczą tak wiele.
https://zycbogiem.blogspot.com/